Po kursie w Jelitkowie

Publikacja: 2010-11-04, Autor

A jednak sporo się zadziało od ostatniego wpisu. Po pierwsze wyszli w nasze przestrzenie żywo-umarli, którzy potrafią w kilka sekund opanować ludzką wolę, przez co ludzie natychmiast wpadają w totalny obłęd, a nierzadko po niebezpiecznych atakach na innych tracą na wiele godzin panowanie nad ciałem, wpadając w stan katatonii.

Po drugie na kursie w Jelitkowie odbyło się prawdziwe starcie ciemności, która do ataku wykorzystała ludzkie znieprawienie i egoizm osób organizujących warsztaty. Pierwszy raz widziałem też duchowego “sterownika” i sposób jego działania. Niczym wielka metrowa ważka usadawiał się on w człowieku i zmieniając jego świadomość oddziaływał na ludzi, przez co padały słowa i powstawały decyzje, które mogły być dla innych szkodliwe. W ten sposób starano się zdyskredytować ruch duchowego uzdrawiania i wyrobić bardzo niepochlebną dla nas o nas opinię. Nie udało się to i wszyscy nasi zaliczyli odchodzącą w niepamięć metodę energetycznego uzdrawiania.

Przy okazji zapoznaliśmy się od podszewki z mechanizmem funkcjonowania tego środowiska, któremu ton nadają opętani i podłączeni pod ciemność ludzie, których jak ognia lękają się niedobitki tych, co sercem starają się wesprzeć innych.

W Jelitkowie miały także miejsce znaczące dla nas modlitwy i podpowiedź Góry uelastyczniająca naszą metodę odradzania człowieka, przez co jej skuteczność znacznie wzrosła.

Nastał też czas konsolidacji naszej świetlanej rodziny, która wreszcie nabrała wiatru w żagle i zrozumiała, że przekształciła się w prawdziwe grono przyjaciół, którzy mają się wspierać we wszystkim. Powstanie też w przyszłym roku nasze zrzeszenie uzdrowicieli, które promując swoich przedstawicieli i swoją bezkonkurencyjną metodę, zapewni wszystkim stosowne wsparcie w życiowym starcie. Oczywiście świat ezoteryczny jest coraz bardziej negatywnie do nas nastawiony, nie tylko z racji branych przez nas stawek, ale i z powodu skuteczności naszych działań, jak i oficjalnemu mówieniu o tym, w jaki sposób oszukuje się ludzi mało wiedzących o energiach i energetycznej manipulacji. Ale nic to, już w przyszłym roku wszyscy będą wiedzieli, że zaczął się upadek oszukańczego ezoterycznego biznesu, który swoimi działaniami, produkcją niebezpiecznych artefaktów itd., usidla dla ciemności ludzi pod płaszczykiem niesienia im pomocy. Nareszcie nasze coraz skuteczniejsze działania oraz słowa prawdy zaczną zataczać coraz szersze kręgi. Co najważniejsze, nie będzie można już “naszym” zarzucić niefachowości, bo odpowiednie systemowe kwalifikacje temu zwyczajnie zaprzeczają (dlatego nawet media starały się nas odciąć od wymaganego przez system wykształcenia kwalifikacyjnego).

A ma nas być 300 aktywnych zawodowo i 200-300 wspierających, a wszyscy zjednoczeni w człowieku pod przewodnictwem PBZ…


Pozostałe