Rozwód

Publikacja: 2010-07-12, Autor

No cóż, do człowieczeństwa trzeba dorosnąć, do odpowiedzialności za swoje czyny również. Jeśli dwoje ludzi się rozchodzi, to powinni docenić wolę drugiego człowieka, a zwłaszcza jego dotychczasowe wniesione starania co do utrzymania związku. Trudno mówić o prawdzie, gdy jedna ze stron wykorzystuje drugą, niszczy ją, a powołując się na miłość, pod jej pretekstem wymusza na drugim człowieku podporządkowujące go zachowania.

Trudno, rozwodzę się, ale nie dlatego, że znalazłem kogoś innego, bo jestem w miłości do każdego, ale rozwodzę dlatego, że moja partnerka znów mnie okradła i po raz trzeci związała z kolejnym mężczyzną.

Ja nareszcie odsapnąłem, i choć groźba szantażu — jak widzicie — działa, to za kilka miesięcy ten koszmar się w końcu skończy, a pani Karolinie dojdzie sprawa sądowa o oczernianie i rozpowszechnianie nieprawdziwych treści. Pewnie wie o tym, ale w swym zaślepieniu nie zwraca na to uwagi. Nie wie, że to nie mnie, ale samą siebie prowadzi ku przepaści…

Przykro mi, że musiałem o tym napisać, że wyglądam jak życiowa niedojda, ale przecież i wielu z was przechodzi i przechodziło lub przechodzić będzie podobne rozwodowe koleje, choć może w mniejszej skali upublicznienia. Po prostu czasem trzeba sobie cos odpuścić dla świętego własnego spokoju…

Pozdrawiam, przypominając, że nadchodzą czasy, gdy prawda będzie prawdą…


I proszę się nie gniewać, że posunąłem się do zamieszczenia takiego sprostowania, ale dzwonienia, esemesy, maile, osobiste wizyty i strona internetowa, którą się Karolina posługuje, by wymóc na mnie swoje żądania, te wszystkie zabiegi powinny być dobrze zrozumiane. Jak i to, co rzekomo kochająca kobieta w imię miłości (a może pieniędzy) na którą się wciąż powołuje, uczynić potrafi…

No to idę na piwo i pomyślę o namiętności, przyjaźni, miłości i spełnianiu się w życiu z innymi ludźmi. Już wkrótce będę grać w karty, całować i medytować w lesie… Nareszcie będę wolny…


Mario z Warszawy, miałaś jednak poprawne odczyty, tyle, że nie uwzględniliśmy parametru czasowego.


Jeżeli ktoś zgodnie, z art. 212 par. 1 k.k., pomawia osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności popełnia przestępstwo zagrożone karą grzywny, ograniczenia albo pozbawienia do roku wolności.

Swoich praw można także dochodzić w procesie cywilnym na postawie art.24 par.1 i par. 2 k.c. w zw. z art.23 k.c.. Przepisy tych artykułów przyznają osobie, której dobra osobiste zostały naruszone, prawo żądania, od osoby, która dopuściła się tego naruszenia, m.in. zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny (art.24 par. 1 k.c.). Natomiast jeżeli wskutek naruszenia dóbr osobistych, została wyrządzona szkoda majątkowa, można żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych (art.24.par. 2 k.c.). W pozwie, który należy złożyć we właściwym miejscowo sądzie cywilnym, powinno się wskazać kwotę pieniężną, jakiej poszkodowany żąda za naruszenie swych dóbr osobistych, o ile takie żądanie zostanie w nim zawarte.