Wpis rozumiejącego

Publikacja: 2010-09-13, Autor

Wpis rozumiejącego:

Zbyszku

Długą drogę przeszedłem (nie tylko w tym wcieleniu), by wreszcie spotkać na niej drogowskaz z napisem POPKO i wiem, że to ostatni drogowskaz na mojej drodze powrotu do Ojca, bo resztę drogi będę musiał pokonać sam.

Przeczytałem ostatnie twoje zapisy na stronie z dnia 2 sierpnia i chcę się z Tobą podzielić moimi refleksjami. Nie znam Cię długo, ale znam Cię od zawsze, bo słowa które mówisz są słowami których nigdy nie potrafiłem w pełni wyrazić tak jak Ty.

Podczas naszego pierwszego spotkania w lutym na warsztatach w Rusinowicach Gimzo objął mnie i przylgnął jak do matki i nie chciał puścić. Pamiętam jak Karolina powiedziała, że to chyba miłość od pierwszego wejrzenia, ale ja czułem coś zupełnie innego. Czułem też zupełnie coś innego odbierając relacje między Wami. Te przykre wydarzenia o których nie miałem wcześniej pojęcia, są jednak dla mnie potwierdzeniem, że intuicja,że to co się czuje jest najważniejsze. Muszę przyznać, że gdybym nie doświadczył w życiu czegoś podobnego co Ty, mógłbym ulec słowom Karoliny, bo jako syn maltretowanej przez Ojca, Matki serce by mi się kroiło na te słowa. Jako dziecko myślałem, że ja będę taki sam dla Kobiet jak Ojciec, więc nie zabiegałem o związek z miłości, aby nie krzywdzić kogoś kogo pokocham.

Potem jednak pokochałem, raz, drugi, trzeci i nigdy nie skrzywdziłem tych Kobiet, choć sam długo lizałem rany po naszych rozstaniach.

Wiem też co opowiadała na mój temat moja żona, gdy oświadczyłem, że chcę odejść. Wszyscy się ode mnie z tego powodu odwrócili, zostałem ze względu na chorobę syna i sytuację finansową.

Myślałem też, że nieformalna separacja czy wręcz rozwód to tylko mój wynalazek, ale okazuje się, że nie.

Wiem, że moja lekcja, podobnie jak Twoja to wstęp do bezwarunkowej miłości, to lekcja nie tylko dla nas samych. Cierpliwość jest tu bardzo ważna. Nie jestem osobą publicznie znaną i nie mam tylu znajomych co Ty, dlatego mogłem sobie pozwolić na to, aby niczego nie dementować, a swoim postępowaniem dać świadectwo iż słowa żony nie znaczą tego co wypowiada. Po 3 latach wszyscy moi wrogowie stali się jeszcze większymi moimi przyjaciółmi niż kiedyś — choć nigdy nie było fajerwerków.

Dziś mam jedną żonę wg. prawa totalnego podporządkowania, która nie chce mi zwrócić wolności, i drugą żonę w prawie wolnego wyboru, którą nazywam duchową — a która z kolei ma partnera od którego próbuje się wyzwolić. To czas nauki dla nas wszystkich, bo wszyscy o wszystkich wiedzą i starają się… właśnie… co starają się…

Czy starczy nam sił i cierpliwości, by doprowadzić do zwycięstwa prawa wolnego wyboru nad prawem podporządkowania? Czas pokaże

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę cierpliwości, wytrwałości i miłości. Nie jesteś sam na tej drodze — DROGOWSKAZIE.

I drugi wpis innego przyjaciela:

Dzięki za poniedziałkową podpowiedź — załapałem o co chodzi, sprawa w toku. O swoje sprawy się nie martw bo takiej pomocy i opieki jaką Ty masz jeszcze nie widziałem, głęboko sięga bo aż na fizyczność. Ciekawy wpis zrobiłeś w Moich Dziennikach, wieje od niego jak z jaskini, w której coś zdechło ;) według mnie wskazuje na przemianę emocjonalną, coś jest całkowicie zamykane. Dla Ciebie dobrze. Diagnoza efektów procesu — może wystąpić lekkie zagubienie, poczucie samotności itp. ale będzie zrekompensowane przez Stan Wyleczenia :) Podobny stan ma sam Ojciec, tęskni i śni (marzy). Rozumiesz co chcę Ci powiedzieć ?

Odpowiedź: Rozumiem…


Pozostałe