Wykluczanie?
Właśnie się dowiedziałem, że jestem przyczyną wykluczania z naszego nieformalnego grona przyjaciół pewnych osób, tych które przestały wyrażać nasze zasady. Imion nie wspomnę. Gdyby tak było, przeczylibyśmy temu, czego sami się uczymy. Proszę nie zapominać, że odeszli tylko ci, którzy zostali rozpoznani w znieprawieniu, którzy okradali i wykorzystywali innych. A tacy ludzie są wszędzie, w kościele, w polityce, w mediach a nawet spotykamy ich we własnych domach. Co niektórzy starali się uwić między nami swoje gniazdka, zapraszając do nich potem swoje ofiary. Ci, których rozpoznaliśmy, odeszli sami. Oni się prawdopodobnie nie zmienią, bo tak na serio to szukali miedzy nami jedynie naiwnych do wykorzystania…
Zupełnie inaczej wygląda sprawa z tymi, co się pogubili, co w starciu z ciemnością utknęli w potężnej iluzji, a w tej iluzji oferowali innym działania, poprzez które ciemność niszczyła później innych. Ci padli z powodu najzwyklejszych błędów technicznych oraz nieprzerobienia poziomów, które gwarantują względne bezpieczeństwo. Cóż, nim się na tyle wzmocnimy, by dać odpór złu, niejednokrotnie jesteśmy narażeni na pochłonięcie przez głód mocy i autorytetu, głód walki i chęć manifestowania siebie. To problem każdego z nas. Każdego… Dlatego przypominam, że tym osobom służymy pomocą w każdej chwili. I choć są one w swym zagubieniu energetycznie niebezpieczne, nie mogą pozostać poza obszarem naszego działania i zainteresowania. Nie po to mamy stać się Bogami w swych przestrzeniach życiowych, by tym, co wzrastając, padli, nie podać pomocnej dłoni.
Proszę jednak pamiętać, że pomóc wyjść z iluzji można wyłącznie tym osobom, które zaczynają być tego świadome. I tu jest dramat naszego bycia z sobą, bo tu na jakiś czas umierają twarze tych, co w iluzję wciąż ślepo brną… Na tych niestety musimy cierpliwie czekać… Ale proszę nie opowiadać, że wykluczamy ich z naszego grona, bo jest to zaprzeczeniem naszego własnego istnienia…