Ciemna przemiana

Publikacja:

By mogli Państwo nieco przybliżyć się do tematyki, proszę przeczytać poniższy tekst oraz zapoznać się z wstawką w dziale Skale astralne. Oba są czymś w rodzaju wprowadzenia i choć okrojone treścią w stosunku do warsztatów, to na pewno trzeźwym umysłom dadzą wiele do myślenia. Natomiast “moherowe berety”, posługaczy wszelkiej maści kacyków zmuszą do wyjścia z ukrycia i atakowania naszej strony w stylu serdecznych, starooprogramowanych zachowań.

Ciemna przemiana to proces przemiany energetyczno-duchowej struktury człowieka, podczas którego cała duchowa istota ludzka zostaje wypisana z energii jedynej i przemianowana na energię przeciwną, przez co raz na zawsze zostają zerwane wszelkie więzy z przestrzeniami duchowymi, które stworzyły ludzkiego ducha. Jeśli duch zostanie wypisany z Archiwum Zrodzenia, nawet Stwórca nie będzie w stanie odzyskać go dla tego świata. Nie dlatego, że nie dysponuje taką mocą, ale dlatego, że sam nie może zaprzeczać Prawu, na którym całość zbudował.

Ogólnie proces ciemnej przemiany dotyczy czterech parametrów: wzorców energetycznych, które decydują o stanie fizycznym materialnego ciała (zdrowiu), świadomości, albo raczej myślenia, gdyż to określenie odnosi się nie do mocy “nici”, ale do potocznie zwanego myślenia, oraz dotyczy ciała duchowego i ponadduchowego. Degradacja tych poszczególnych części decyduje o stanie zapisów w Archiwum, miejscu, gdzie powstał ludzki duch. Tak jak każdy człowiek ma swoją szpitalną metrykę, tak i duch ludzki jest wyposażony w zapis łączący go z całością duchowych przestrzeni. Z tym wszakże założeniem, że zapis ten stale się zmienia, odzwierciedlając aktualny stan duchowo-energetyczny istoty ludzkiej.

Jeśli człowiek staje się zły, jeśli duchowe zasady tego świata mu nie odpowiadają, z wolna zatraca się w znieprawieniu i powolutku przemienia swoją energetykę, dopasowując ją do wibracji, jakie tworzą siły ciemności. Gdy proces przemiany się zamknie, albo osiągnie poziom całkowitego rozbicia zapisów w Archiwum, dusza i duch zaczynają podlegać prawom tamtego świata. Po śmierci taki człowiek zostaje albo wykorzystany do ataków na innych ludzi, albo rozbity na protoplazmę (karmę), albo po dalszej obróbce, zwaną (ZWANEJ) “kodowaniem” (nowych wartości) zasila armię przeklętych lub jest bezpośrednio przenoszony do świata Morrra. Niemniej w każdym z tych wymienionych przypadków jego los jest nie do pozazdroszczenia. A cierpieniom jego w Wolnym Prawem duszy nigdy nie będzie końca.

Pół biedy, gdy proces ciemnej przemiany zdołał tylko częściowo rozbić zapis w Archiwum. Taki człowiek po śmierci przechodzi proces oczyszczania się i wznosi się na powrót do świata astralnego, czekając na kolejne zejście w te wymiary.

Jest to jednak nieco bardziej skomplikowana sprawa. Jeśli całkowite rozbicie zapisów nie przekroczyło zielonej linii (18%), dusza ludzka bez zbędnych formalności przechodzi wprost do astralu. Proces ten jest nieco zawieszony i może trwać jakiś czas, gdyż potrzebne jest odrzucenie niskowibracyjnego ciała eterycznego. Takich problemów nie ma człowiek czystego serca, który z ciałem eterycznym stanowi integralną całość. On w całości mknie na zasłużony odpoczynek i nie przechodzi pośmiertnego zamroczenia.

W książce skale są czarnobiałe, więc trudno jest odnieść się do kolorów, ale warsztatowcy nie powinni mieć z tym kłopotów.

Jeśli rozbicie zapisów odczytujemy na niebieskiej linii (18-28%), mamy niewątpliwie do czynienia z człowiekiem, który przejdzie oczyszczanie się. Gdy wartości rozbicia ustalimy na 28-40% (czerwona linia), dusza takiego osobnika trafia do specjalnie przygotowanych światów, gdzie w toku wypalania emocji może on utknąć na bardzo długo. Niemniej i on zostaje odzyskany poprzez swoje nawrócenie.

Los ludzi, których rozbicie zapisów w Archiwum sięgnęło czarnej kreski (od 41%) jest nie do pozazdroszczenia i prócz ogólnego wprowadzenia lepiej tego tematu nie poruszać. Nawet na warsztatach staram się swoje wywody ograniczać do minimum.

Na skali ciemnej przemiany widać zasadniczo cztery obszary, które mówią o łamaniu człowieka. Biała kreska jest tu standardem i mówi tylko tyle, że powstało zagrożenie. Dopiero kolejny zielony obszar, sklasyfikowany jako “człowiek sam może ten proces cofnąć”, daje znać, iż powinna się rozpocząć walka o duchowe przetrwanie. “Uwięzienie w ciele” to już poważna sprawa, ale przy pomocy kogoś życzliwego, kto poda pomocną dłoń i wytrwa w tym postanowieniu, wyjście z kryzysu jest możliwe. Jednak realia świadczą o czymś zupełnie innym. A to dlatego, że modyfikowany człowiek w niczym nie przypomina siebie dawnego, potrafi być nerwowy, napastliwy, niewdzięczny, totalnie zagubiony i egoistyczny, skutecznie do pomocy wszystkich zniechęcając. Jeśli na dodatek ma uwalone wzorce energetyczne i myślenie, to z kimś takim na dłuższą metę nikt nie jest w stanie wytrzymać. Trzeba nadludzkiej cierpliwości i wytrwałości, by w kimś takim wzbudzić nadzieję zmian na lepsze, by przypomnieć mu o świetle, by w jego imieniu walczyć z ciemnymi siłami. Bez konkretnej wiedzy na ten temat i tak wysiłek wszelkich pomocników pójdzie wniwecz.

Gdy dusza ludzka zostaje uwięziona poza ciałem, nie tylko żaden karmiczny człowiek nie jest tu w stanie nic wskórać, ale i Opiekun musi bezradnie rozłożyć ręce. Tylko siła archanioła jest w stanie wyrwać takiego człowieka z duchowego otępienia. Ale któż z was potrafi wejść z nim w układy?

Przy czarnej kresce praktycznie nie ma szansy na uratowanie duszy. W bardzo rzadkich przypadkach może się powieść interwencja Sił Wyższych, ale znów pojawia się pytanie, gdzie znaleźć odpowiednie do kontaktu z nimi osoby, by zadziałało prawo łaski? Po przekroczeniu czarnej kreski (55%) jest po człowieku.

Pewna dygresja. Ponieważ jestem najniższym fundamentem budowli, która otwiera bramy dla “odzyskanych”, ponieważ potrafię wchodzić już w przestrzenie kilku stwórców, czasem — gdy Góra na to zezwoli, zwracam ludziom ich zapisy albo wyprowadzam z ciemności dusze, które były już stracone. Wyposażono mnie bowiem w moc, która pochodzi od Boga, pozwalając korzystać z niej ludzkim Prawem Woli. Przeto robiąc takie rzeczy w niczym nie zakłócam harmonii Praw, jakie ustalił Lenarii i Ojciec. Robię to jednak tylko za zgodą Sił Wyższych, które doskonale wiedzą, czy ten ruch jest sprawiedliwy i korzystny dla nas wszystkich.

Pisząc to, wcale nie mam zamiaru niewłaściwie uwydatniać swej duchowej mocy, chcę tylko wyjaśnić, iż dziwnym zrządzeniem losu mogę w pewnych działaniach być skuteczniejszy niż znacznie potężniejsze i o niebo ode mnie mądrzejsze siły. Ale — jak już wiecie — ma to swoje zasadne wytłumaczenie. Nieraz przecież na warsztatach odprowadzam istoty znacznie potężniejsze od sił kapturowych i zamykam przestrzenie, o których sam wciąż niewiele wiem. Na szczęście wychodzi mi to coraz lepiej i pewniejsi są też w podobnych działaniach dążący do poznania warsztatowicze. Choć pewnych rzeczy nigdy nie zrobią, i na szczęście, to i tak z wolna stają się filarem wielkich przestrzennych przekształceń.

Proces ciemnej przemiany może mieć dwojaki charakter i przez to często bywa źle odbierany. Niszczenie ducha ma bowiem dwa warianty: albo niszczy się człowieka egzystencjalnie, karząc go za trwanie przy otwartym sercu, albo wyposaża w moce grzeszne, by poprzez niego łamać ten świat. W pierwszym przypadku spotkamy się z człowiekiem zawieszonym w życiu, często rozłożonym przez choroby i otoczonym przez nieciekawych ludzi, w drugim możemy odnieść wręcz odmienne wrażenie, bowiem oto często staje przed nami ktoś ze świecznika, syty, ubrany, mający pokaźne konto i nieliche koneksje. Lecz wystarczy go chwile posłuchać, by ujrzeć zło w ludzkiej postaci, zło mające ten świat w pogardzie, zło wywyższające się nad wszystkich, zło rujnujące tę rzeczywistość myślą, mową i uczynkiem. A że do kościoła zagląda, a że czasem zagra charytatywnie, a że bliskim kupi mercedesa, no cóż, to tylko farsa dla ubogich na umyśle. Ostatecznie Hitlera nawet po przegranej wojnie wciąż popierali papieże. A co jego starań wynikło, lepiej nie wspominać, wystarczy pojechać do Oświęcimia, by na własne oczy ujrzeć, jak kilkadziesiąt lat po wojnie znajdujące się tam siły demoniczne są wciąż syte!

Do dziś pamiętam wizytę jednej z pań, która zamówiła konsultację w sprawie męża. Nie w smak jej był “niebezpieczny” romans męża z młodszą pracownicą. Z odczytów wynikało niezbicie, że to człowiek bezwzględnie wykorzystujący innych ludzi, który poczynił w swoim życiu tyle zła, iż nie było żadnej nadziei, by naturalną koleją rzeczy wrócił na ścieżkę dobra. Proszę sobie wyobrazić, że tej pani wcale o to nie chodziło. W jej oczach to był niemal chodzący ideał, który finansowo bardzo dbał o rodzinę. A to, że stykający się z nim ludzie wciąż obrywali, że kasował konkurentów i ciskał w przestrzeń tak czarne myśli, iż nic spod nich nie było widać, to ją mało obchodziło. Zawahała się, dopiero gdy zeszliśmy na poziom uczuć. I tak od słowa do słowa wynurzyła się historia kobiety pełnej ideałów, uzdolnionej artystycznie, niezależnej, którą całkowicie podporządkował egoista, przeprogramowując swoją energetyką każdy atom jej świadomości. Znacie tysiące podobnych historii, więc po co je tu przytaczać.

Ludzie świadomie korzystający z mocy przeciwnej są niebezpieczni, gdyż sama ich moc usidla podporządkowuje drugiego człowieka niczym diabelski urok, zamykając mu drogę do indywidualnego rozwoju.

Nieszczęściem są losy ludzi podłączonych, opętanych i usidlanych duchowo. Z brutalnie złamaną energetyką, z nałożonymi blokadami i programami swoim zachowaniem przypominają opisanego wyżej jegomościa, tyle tylko że sami nie są w stanie wyrwać się z krępujących ich kajdan. Niczym marionetki idą na zatracenie, choć gdzieś tam w oddali ich dusza błaga o ratunek. Nierzadko po “rozpruciu” nałożonej na człowieka iluzji widziałem dusze płaczące na mój widok ze szczęścia. I powiem wam, że są to zawsze cudowne chwile w moim życiu.

Tacy ludzie czynią wiele zła, albo w żaden sposób nie potrafią sobie ułożyć życia. Bez sensu kręcąc się w kółko gorzknieją w końcu i stają się tymi, jakich chcą ich widzieć siły ciemności. Często dopuszczają się czynów, za które spada na nich ludzkie przekleństwo, często z niczym sobie nie radzą, często w cierpieniu umierają na różne choroby, bo nikt nie zechciał im zwrócić energetycznych wzorców organów. Giną lub stają się cieniem. Żyją nie swoim życiem.

A przecież Jezus wyraźnie podpowiadał, że nie wolno nam nikogo sądzić, bo na dobrą sprawę nigdy nie jest wiadomo, co człowieka zmusza do takich a nie innych zachowań. Co jest jego myślą, a co mu podrzucono, co sam uczynił, a do czego go zmuszono.

Pamiętacie może ojca Pio, włoskiego zakonnika? Przez wiele lat był demonicznie podłączony. Połowę jego życia pochłonęła modlitwa, w której wciąż prosił o zachowanie zdrowego rozsądku. Wiele lat stracił na tej walce, służąc innym najlepiej, jak potrafił. Wyobrażacie sobie, jak byłby szczęśliwy, gdyby ktoś z Watykanu zerwał mu podłączenie? A on się wciąż męczył, nie zapominając przy tym o innych.

Sai Baba był mniej odporny. Złamano go przez grzechy główne. Emocje (pedofilia) i pycha (uznał się za Boga, któremu podlegli wszyscy) stanowiły klucz do jego energetyki. Dlatego widząc innych pomstujących na świat nie wińcie ich za to, ale sprawdźcie, co jest przyczyną takiego ich stanowiska, bo może będziecie w stanie im pomóc.

Pamiętam swojego przyjaciela Franciszka, który odsłonił mi pewne tajemnice radiestezyjne poprzez odniesienie do tablic, jakie sam otrzymał od Sił Wyższych. Pamiętam jak dziś jego dziecięcą radość, gdy po wykasowaniu węzłów karmicznych rósł w siłę i te zmiany wciąż obserwował, notując je w swoich archiwach. Miał jednak coś w sobie nieprzerobionego, coś, co go ostatecznie złamało: pychę o charakterze mesjanizmu. U każdego sprawdzał pokorę, samemu zapominając o pracy nad sobą. Pewnego dnia pojechał na Jasną Górę z przyjaciółmi, zapowiadając swoje odwiedziny. Niestety, nigdy do mnie nie dotarł. Na domiar złego sam, wraz z organizatorką warsztatów w pewnym mieście, mistrzynią reiki, którą już wcześniej złamała pycha i która sama stała się kanałem podłączającym — stał się przyczyną zdławienia ruchu, który przy udziale mojej skromnej osoby starał się inicjować.

Jak mi doniesiono, wszystkim opowiadał o tym jak w czasie medytacji w kościelnej nawie zszedł do podziemi i stoczył zwycięską walkę z demonami, zyskując status uświęconego. Za jednym zamachem zmienił przyszłość tego świata i stał się wielkim. Nie musiał już mnie odwiedzać. Za to na kursie poświęconym pracy z wahadłem, gdzie miał uczyć warsztatowiczów odczytywania na skalach astralnych, nie robił nic innego, tylko opowiadał w kółko o swoją historie, zmuszając wszystkich do ciągłego odczytywania jego wzrastających duchowych “parametrów”. I taki był koniec mojej przygody z tym skądinąd dobrym i mądrym człowiekiem, który nie zdążył przepracować swoich słabości przed starciem z silami ciemności.

Efekty tej walki z demonami w podziemiach Jasnej Góry były łatwe do przewidzenia: ruch się rozpadł, a potem siły zła przystąpiły do rozbijania grupy pasjonatów, którzy ledwie zdążyli zamarzyć o ujrzeniu Jezusa i miasta Oriin. Wpadli w sidła iluzji z ręki tego, który ów ruch zainicjował.

Nie rzucajmy więc w nikogo kamieniem, bo siły zła potrafią złamać najdzielniejszych. Obroną jest wspólne zjednoczenie się, tak aby silniejsi zawsze mogli właściwie doradzić słabszym, a co najważniejsze, wesprzeć ich energetycznym oczyszczającym działaniem. Człowiek zostawiony sam sobie nie ma w tej walce żadnych szans.

Przyjrzyjmy się teraz metodom, jaki siły ciemności stosują do łamania człowieka. Będziemy teraz omawiali skalę, jaka podziałką obejmuje obszar od manipulacji po nawiedzenie. Będzie to opis skrótowy, bez podawania przykładów, niemal oszczędny w słowach, po to by nie zaciemnić obrazu opisywanych parametrów. Bardziej szczegółowe informacje, wynikające z mojej praktyki, zostaną przedstawione w moich kolejnych książkach. Tam dopowiem to, co i tak całym bogactwem swego doświadczenia będziecie zbierali i rozbudowywali przez lata. Nie sposób bowiem na kilkuset stronach zebrać w jedną całość tego, co stanowi moje dziedzictwo i co budowało moje doświadczenie przez wiele, wiele lat. Niemniej samo ukazanie trzonu całej historii zniewalania człowieka jest już wystarczającym krokiem do przedsięwzięcia działań, jakie już za waszym staraniem mogą ten świat obudzić.

Manipulacja

Manipulacja to nic innego, jak sterowanie myśleniem. Jest to najprostsza i najskuteczniejsza metoda łamania człowieka. I prawdę powiedziawszy, niemal nikt nie jest w stanie się jej przeciwstawić.

Generalnie siły ciemności zwodzą człowieka poprzez kuszenie i mamienie, czyli poprzez wzbudzanie w nim niewłaściwych emocji, co jest proste dzięki aktywnej matrycy, i poprzez odbijanie negatywnych myśli, które człowiek sam wyprodukował. Jak mówi stare porzekadło, daj dziecku nóż do ręki, a samo się pokaleczy. Pozwól człowiekowi zatonąć w niewłaściwym myśleniu, a wszystko mu runie.

Pamiętajmy też, że myśli nie są wyłącznie informacją, ale częścią energetycznego działania, które poprzez związek z energią emocji zmienia energetyczną charakterystykę człowieka. Oznacza to, iż z myślami się nie walczy. To rodziłoby stan napięcia, który pogorszyły tylko całą sytuację. Negatywne myśli i emocje trzeba zastąpić pozytywnymi, którą wcześniej skojarzyliśmy z pozytywnymi, sprzęgniętymi z nimi emocjami. Tak więc miast rozpaczać z powodu braku partnera czy zaistniałej niekorzystnej sytuacji życiowej, co ucina nici, pozbawia harmonii i czyni głuchym na podpowiedzi świadomości emocjonalnej (intuicja) i świadomości duchowej (jasnowidzenie), dobrze jest pogrążyć się w jakiejkolwiek radosnej myśli z podpięta pod nią emocją. Warto wtedy rozmyślać o cudownej podróży dookoła świata, choć by nie było na to pieniędzy, i całą swoją feerią odczuć smakować drinki sączone na Lazurowym wybrzeżu, opierać się porywom wiatru w Himalajach i tulić do egzotycznego partnera na kole podbiegunowym. Wtedy nasza moc działa, rozwiązując w tle wszelkie nasze problemy.

Karygodnym błędem jest próba wyjścia z kłopotów przez ciągłą ich analizę. Po pierwsze w przeszłości nas już nie ma, po drugie umysł nie jest w stanie konkurować z nićmi. To one podpowiadają rozwiązania i dają impuls umysłowi do wejścia do gry.

Pamiętam jak dziś, gdy podczas jednej z wycieczek ukradziono mi samochód. Przepadły także pieniądze. Powiadomiłem policję i mając w kieszeni ostatnie 10 złotych poszedłem odsapnąć w barze. Gdybym rozpaczał, nic więcej i tak bym nie wskórał. A tak poznałem uroczą panią, z którą bliską znajomość utrzymywałem dłuższy czas, oraz kogoś, kto nie tylko odwiózł mnie do domu, ale i bardzo korzystnie załatwił kolejny samochód. Piszę o tym po, byście zrozumieli, że czasem pewnych spraw nie można odkręcić, bo w morzu walczących z sobą energii może się to okazać niemożliwe, ale zachowując harmonię mamy szansę na jak korzystniejsze wyjście z opresji.

Góra poleciła mi na warsztatach wspominać o praprzodku i mamutach. Pytam się więc wielu ludzi, dlaczego próbują rozwiązać swoje kłopotliwe sprawy, myśląc wciąż o tym, co nasz przodek zrobił z mamutem czy go zjadł, czy stracił na rzecz wrogiej grupy? Po tym pytaniu ludzie na chwilę milkną, a potem główkują, o co chodzi. Niektórzy od razu łapią, że nurzanie się w przeszłości, choćby tej wczorajszej, nic nie daje prócz pogarszania sytuacji, ale wielu w ogóle tego nie rozumie i wciąż tkwi wspomnieniami i rozpamiętywaniem w umarłym czasie, dławiąc własną moc.

Do czego zmierzam? Byście odrzucili raz na zawsze szukanie rozwiązań w przeszłości, o ile was tam nici nie zaprowadzą. Będąc w harmonii zawsze pojmiecie, gdzie jest pies pogrzebany, bo umysł włączy się w odpowiednim czasie. Rozdmuchując emocje, nic nie osiągniecie, bo energia transformowana przez matrycę będzie was tylko niszczyć.

Manipulacja, czyli sterowanie myśleniem ma dwojaki charakter: albo dotyczy pogrążenia w egzystencjalnej niemocy, albo związana jest z wyniesieniem na piedestał wielkości, zadufania, egoizmu i draństwa. W pierwszym przypadku padniecie, a wraz z wami najbliżsi, w drugim odniesiecie sukces, zakosztujecie go na wszystkie sposoby i wciąż będziecie go powtarzać. Przyjdzie nawet czas na sławę, na kasę, na cud wywyższenia się nad innych. Będziecie coś znaczyć jako obywatel, a coraz mniej jako człowiek.

Na manipulację, by was nie zmogła, by jej przeciwdziałać jest tylko jeden sposób: powierzenie się Bogu, same czyste myśli, jedność z całością, brak zwątpienia. W umyśle nie może się pojawić żadna, nawet najmniejsza egoistyczna i negatywna myśl. Jakakolwiek!

Czy to trudne? Wcale nie. A kto wam każe negatywnie oceniać własne wysiłki i własną przyszłość? Chcecie by tak wyglądała? Łatwo to jednak powiedzieć temu, kto jest wolny energetycznie, kogo myśleniem od zewnątrz nikt nie steruje. Gdy siły ciemności pociągają za sznurki, walka z własnymi siłami bez modlitwy, bez wsparcia Góry jest walką z wiatrakami. Bez zerwania podłączenia jest ona niemal beznadziejna. Trzeba się czym prędzej udać do fachowca, który potrafi przerwać przeklęty krąg nawracających myśli.

Owszem, przyzwyczajenie robi swoje. Ktoś, kto dziesięć lat negatywnie myślał o całym świecie, z dnia na dzień się nie przestawi na widzenie wszystkiego w kolorowych barwach. Ale po skasowaniu podłączeń będzie to już realne do osiągnięcia, choć walka z własnymi myślami, z matrycą, jest najtrudniejsza walką w życiu każdego wyzwolonego. Niemniej ten bój każdy musi stoczyć. Każdy.

Odczyt na skali procentowej jest następujący:

Manipulacja
100% — brak jakiejkolwiek manipulacji; taki człowiek całkowicie panuje nad swoim myśleniem; stan mistyczny albo wynikający z zawieszenia w modlitwie;
90% — poziom charakterystyczny dla osoby doskonale radzącej sobie z problemami;
80% — owszem, problemy są, ale taka osoba wciąż sobie nieźle z nimi radzi;
75% — uj, zaczynają się problemy, uwaga pogrąża się w dniu wczorajszym; należy niezwłocznie zrewidować własne poglądy odnośnie samej techniki wyjścia z kłopotów;
70% — magiczna granica: jak jesteśmy ponad tą wartością, wciąż mamy szansę na pozytywne myślenie, jeśli pod, na pewno zaczęło się sterowanie myśleniem;
60% — żyjemy problemami, czasem tylko i to na krótką chwilę wnikamy w przyszłość lub zatrzymujemy się w teraźniejszości;
50% — druga magiczna granica, za nią jest tylko chaos i całkowita utrata nad myśleniem, a drogą okrężną nad własnym umysłem; tu zaczyna się rozpad, także osobowości;
40% — źle;
30% — totalna manipulacja, albo sprawiamy wrażenie człowieka wymagającego natychmiastowej pomocy psychologa, albo rządzimy tym światem w myśl cudownych, zwycięskich praw matrycy, która zaświadcza o naszej wielkości;
20% — pewne siły przejmują kontrolę nie tylko nad naszym myśleniem, są już w energetyce;
10% — totalne zmanipulowanie lub opętanie, z takim człowiekiem nikt nigdy się nie dogada; zresztą już od poziomu poniżej 50% wszelkie próby tłumaczeń palą na panewce;

Z manipulacją się nie walczy, to daremne. Manipulacja jest pobocznym efektem ataku, który należy wyeliminować.

Każda energetycznie wyczyszczona przez mnie osoba, zwłaszcza po wykasowaniu węzłów karmicznych, narażona jest na zastosowanie lustra, czyli na odbijanie jej własnych negatywnych myśli o niej samej, o innych, o sytuacjach i planach. Jak to się mówi: jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Należy bezwzględnie przestawić tok rozumowania na same sukcesy: uda się, mam prawo, inni są najwyżej zagubieni, więc ich szanuję, choć jestem ostrożny, nareszcie przyjdzie pogodny dzień.

A kto wam każe negatywnie myśleć i pod tym kątem kształtować przyszłość? Ja?

Poprzez negatywne myślenie umiera moc: nici się wykruszają, a brak wiary i zaangażowania tłamsi nawet te, które zostały. Cele się sypią, tracicie zdrowie, wraca niemoc, pech, czarna rozpacz znów odnajduje cel, a wszystko za sprawą… negatywnego myślenia.

Lekarstwo: postaw na swoim miejscu Jezusa i przyjrzyj się Jego poczynaniom. To, co mówi, to, jak się zachowuje, niech będzie wielką nauką dla ciebie. Sam tę metodę praktykowałem. Jest zawsze skuteczna.


Resztę technik zniewalania człowieka podaję w książce “Wojny energetyczne”. Ich omówienie jest elementem składowym warsztatów.


Odczyty

W tym miejscu będziemy zamieszczać charakterystykę duchowo-energetyczną “wielkich tego świata”, tych którzy wyznaczają innym kierunki myślenia. Tak polityków, przywódców religijnych, artystów, ezoteryków i innych zmieniaczy naszej przestrzeni życiowej. Nadszedł bowiem czas odsłonięcia wielkiej mistyfikacji sił ciemności, które poprzez podległych sobie ludzi zmuszają nas do duchowej i egzystencjalnej bezmyślności, do podążania za bzdurnymi potrzebami, do takiego ujmowania rzeczywistości, by pozostali ludzie byli w niej traktowani jako wrogowie, jako obiekty do wykorzystania, jako duchowe mięso dla wrogich naszej ewolucji światów.

Prezydent Polski: Kaczyński

Luty 2009. Ten odczyt dotyczy osoby czyszczonej podczas warsztatów 2 miesiące temu, przed oczyszczeniem był symbolem zła.

  • poziom duchowy w energii jedynej: 5 (a nie było nic)
  • moc w energii jedynej: 2 (było zero)
  • poziom duchowy w energii przeciwnej: 4 (było 13)
  • moc w energii przeciwnej: 5 (było 12)
  • igiełki (węzeł karmiczny)
  • podłączenie od 3 tygodni (więc znów pada)
  • opętanie demoniczne od tygodnia (na wszelki wypadek ciemność zastosowała podwójne zabezpieczenie)
  • inteligencja duchowa: uwstecznienie
  • skala dobra: kanalia
  • IQ: 110
  • żadnych zdolności radiestezyjnych i medialnych
  • całkowite rozbicie zapisów w Archiwum Zrodzenia (po śmierci przejdzie na stronę ciemności)
  • od pokochania siebie po miłosierdzie nic nie przerobione nawet w poziomie energetycznym, więc ludzkiego prawa moralnego
  • pycha, chciwość, zazdrość, zachłanność, nieczystość, gniew po 100%, lenistwo — 0%

Reszty nie ma co sprawdzać. To wcielone zło, które powoli wraca do poziomu odebranej mu mocy.

Szef Radia Maryja: ojciec Rydzyk

Luty 2009.

  • poziom duchowy w energii jedynej: 5
  • moc duchowa w energii jedynej: nic (nie zauważony)
  • poziom duchowy w energii przeciwnej: 13
  • moc w energii przeciwnej: 12
  • manipulacja: brak, ten człowiek jest zły z własnej potrzeby, doskonale kontroluje myślenie
  • węzła karmicznego brak, więc jako dziecko miał widzenia, zamknięcie serca powstało w wieku 11 lat przez lustereczka
  • całkowicie rozbity w Archiwum Zrodzenia (podzieli los Kaczyńskiego)
  • skala dobra: kanalia
  • inteligencja duchowa: przeciętna
  • IQ: 130
  • skala rozwoju człowieka: 400, a było 650 (uwstecznienie)
  • zdolności medialne i radiestezyjne: wybitne
  • fałszywe duchowość, fałszywe lustro czasu i fałszywy mrok wieczności: na maksa

Ten człowiek sprzeniewierzył się Bogu. Zaprzepaścił dary, zaprzedał duszę i ducha. Po śmierci: kraina Mora.

Ma wielką siłę oddziaływania: każde jego chcenie realizuje się w 80%. Wie czego chce i po trupach to osiąga.

Wcielone zło, jak odbudowująca się w Kaczyńskim ciemność. Ale ten człowiek sam podpisał pakt z diabłem.